Kolejny dzień był dla mnie jak przez mgłę. Wiem, że coś robiłam. Świeżo upieczone ciastka i notatki w iPadzie świadczyły o tym, że nie próżnowałam, ale mój mózg nie wydawał się niczego rejestrować. Jedyną rzeczą, którą był zajęty, było spotkanie z bossem mafii. W mojej głowie brzmiało to jak scenariusz filmu noir z lat pięćdziesiątych. Ryker idealnie pasowałby do roli ponurego detektywa. Ja nie by






