– Słucham? – zapytałem kobietę w windzie. Wciąż mocno trzymałem Elarę, ale mój uścisk zmienił się z pożądliwego w opiekuńczy.
– Cześć. Czy to pan Vane? – zapytała Sienna, rozglądając się po windzie.
– Tak, przy telefonie – potwierdziłem.
– O, dobrze. Więc, e-em, nie wiem, czy pan wie, kim jestem... – zaczęła.
– Wiem – przerwałem jej.
– Aha, racja, dobrze. Zastanawiałam się, czy mogłabym z pane






