Cały dzień spędziłem w biurze. Powiedzieć, że pracowałem, byłoby sporą przesadą. Godzinami gapiłem się w ten sam raport. Czytałem jedną stronę w kółko, nie rozumiejąc ani słowa. Moje myśli ciągle wracały do Elary. Teatrzyk Maddoxa wcale nie pomógł; zasiał w mojej głowie ziarno niepewności, ale nie zamierzałem przyjąć jego argumentacji. Miałem swoje powody. Poza wizytą Maddoxa, dzień upłynął mi w s






