Wyszłam do sali jadalnej i zobaczyłam Rykera siedzącego przy stole. Patrzył w telefon z głębokim grymasem na twarzy. To, co robił, wyglądało na ważne, a ponieważ nie chciałam mu przeszkadzać, stanęłam z boku i pozwoliłam mu pracować. Nie minęła minuta, gdy podniósł wzrok i mnie zauważył. Jego grymas zmienił się w uśmiech, który wywołał motyle w moim brzuchu. Przypomniałam sobie po raz kolejny, że






