Xander
Grań wciąż pachniała krwią.
Nie świeżą, nie ostrą, ale jej widmo unosiło się w glebie i w powietrzu, przypominając nam, ile kosztowało pozostanie w tym miejscu. Mona leżała opatulona w płaszcz, jej twarz była blada, lecz spokojniejsza niż zeszłej nocy.
Dhara nie spała przez pół nocy, wmuszając w nią leczniczy napar, podczas gdy Matt i ja na zmianę patrolowaliśmy obwód. Teraz z ogniska nie






