Rory
Akademia nie wyglądała jak to samo miejsce, które opuściliśmy.
W półmroku wznosiła się jak własna pusta skorupa, z kamieniem poczerniałym od dymu i oknami rozbitymi w ostre zęby. Sztandary, które niegdyś dumnie wisiały wzdłuż wejścia, zostały zerwane, pozostały jedynie nitki szarpiące się na wietrze. Trawa przebiła się przez pęknięcia w kamiennym chodniku, jakby sama ziemia zaczęła upominać s






