*Xander*
Las znów ucichł. Za bardzo ucichł.
Nie ufałem już ciszy – nigdy nie oznaczała bezpieczeństwa, jedynie następstwo.
Popiół unosił się nisko w porannej mgle, osiadając na poszyciu niczym blady całun. Pierwszy obóz Venatorum, który znaleźliśmy, był spalony nie do poznania. Drugi wciąż dymił. Trzeci wyglądał tak, jakby ktoś podpalił go od środka.
– Trzy w ciągu jednego tygodnia – mruknął Matt,






