*Rory*
Byłam w lesie, którego nigdy wcześniej nie widziałam.
Drzewa sięgały wysoko w niebo, a ich liście srebrzyły się w świetle księżyca. Powietrze było gęste i zelektryzowane, naładowane czymś potężnym, czymś nierozpoznawalnym, a jednocześnie wydającym się tak właściwym.
Obróciłam się powoli dookoła, a w mojej piersi zacisnęła się konsternacja. Gdzie ja byłam?
Delikatna bryza zaszumiała wśród dr






