*Rory*
Cisza między nami była dusząca.
Oczy Xandera wwiercały się we mnie, płonąc ledwie powstrzymywaną wściekłością. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała w ciężkich, miarowych oddechach, a dłonie miał zaciśnięte w pięści po bokach, jakby zużywał każdą uncję samokontroli, by nie wybuchnąć.
Ale czułam to – burzę, która w nim wzbierała. To nie była tylko furia. To była zdrada. Ból. Szok.
Wted






