*Rory*
Szczyt był maskaradą — piękną, elegancką i zimną pod tymi wszystkimi błyszczącymi sukniami i wyuczonymi uśmiechami.
Wszystkimi poza moim.
Zamierzałam ją zabić. Właśnie to czułam, obserwując Lillith z Xanderem, chociaż sama nie chciałam mieć z nim nic wspólnego.
Ale nadal był moim przeznaczonym. Moim mężem. A ona o tym wiedziała.
Stałam blisko brzegu sali, obserwując to wszystko z żołądkiem






