*Rory*
Obudziłam się z brudem pod paznokciami i swetrem założonym tył na przód.
Znowu.
To był trzeci raz w tym tygodniu, kiedy ocknęłam się w miejscu, do którego nie pamiętałam, że weszłam, nie mając pojęcia, jak długo tam byłam ani co robiłam. Tym razem były to stare szklarnie za wschodnim skrzydłem – opuszczone przed laty, po tym jak mróz zabił ostatnie pnącza księżycowego kwiatu. Nad moją głową






