*Rory*
Zanim dzwonek obwieścił koniec ostatniej lekcji, zdążyłam już zdecydować, że nie wracam do pokoju Xandera, na lunch ani nigdzie, co wydawało się choćby w najmniejszym stopniu bezpieczne. Bezpieczeństwo było kłamstwem o wypolerowanych podłogach i uprzejmych uśmiechach.
Bezpieczeństwo było kołysanką dla wilków, które nie wiedziały, co żyje pod ich skórą. Jedyną rzeczą, jakiej pragnęłam, była






