*Rory*
Spałam dobrze po raz pierwszy od tygodnia.
Xander postanowił odprowadzić mnie na zajęcia. Przez cały czas trzymał mnie za rękę. Pewnie. Solidnie. Opiekuńczo.
Nie rozmawialiśmy. Nie musieliśmy. Dostosowałam swój krok do jego i po raz pierwszy nie były to kroki ciągniętej dziewczyny ani goniącego chłopaka. Były równe.
Pokonaliśmy ostatni zakręt przed klatką schodową prowadzącą do sal wykładow






