*Xander*
Ściany akademii nigdy nie wydawały się tak wąskie.
Przez lata przemierzałem te korytarze, zapamiętałem każdy zakręt w kamieniu i kąt schodów, ale ostatnio naciskały mocniej, dusząc w sposób, w jaki nigdy wcześniej tego nie robiły.
Może dlatego, że za każdym razem, gdy patrzyłem na Rory, jej skórę bladą od gorączki, którą pozostawiła po sobie pieczęć, widziałem, jak niewiele dzieli ją od z






