*Rory*
– Uciekaj!
Nie wiedziałam, czyj głos przebił się przez chaos, ale nie miało to znaczenia, bo w następnej sekundzie ramię Xandera oplotło mnie, szarpiąc naprzód z siłą, która wydawała się bardziej zdesperowana niż ludzka. Łańcuchy brzęczały wokół moich nadgarstków i kostek, szorując po kamieniach i ziemi, gdy moje nogi próbowały przypomnieć sobie, jak się poruszać.
Obóz za nami rozpadł się w






