Niebałym ruchem Duke odrzucił koc – i zamarł.
Ta jaskrawa plama szkarłatu, rozkwitająca na nieskazitelnie białej pościeli jak zimowe kwiaty śliwy na śniegu, sprawiła, że zmrużył oczy.
Jego umysł natychmiast go zdradził, wciągając z powrotem w gorączkową mgłę minionej nocy. Smak jej oddechu, desperacki sposób, w jaki jej paznokcie drapały jego plecy, pierwotne roszczenie w każdym sapnięciu – Carmen






