W półmroku restauracyjnej toalety głos Duke'a był cichy i podszyty niebezpiecznym warkotem.
– Carmen, czy ja wyglądam na samca, którego się wykorzystuje i odrzuca?
Jego słowa przeszyły ją na wylot, odbierając jej na chwilę mowę. Więź między nimi wibrowała – gorąca, natarczywa, nieubłagana – sprawiając, że nie potrafiła jasno myśleć.
Prawda bolała. Zeszłej nocy to ona nalegała na picie, przekraczaj






