IRIS
Budzę się, bo coś się trzęsie.
To nie jest delikatne potrząsanie, jak wtedy, gdy mamusia próbuje mnie obudzić do szkoły i mówi: „Pobudka, śpioszku”.
To jest brutalne. Jakby ktoś złapał mnie za ramię i szarpnął mną zbyt szybko.
Boli mnie głowa. Oczy mi się kleją. W ustach mam taki smak, jak wtedy, gdy po jedzeniu cukierków zapomnę umyć zęby.
Wszystko jest zamazane.
Wszystko jest głośne.






