VENUS
Dwa dni później dom znów był głośny.
Nie był to ostry, przerywany hałas kryzysu. Nie był to cichy szmer strachu, który mieszkał w tych ścianach od tygodni.
To był prawdziwy hałas.
Dzieci kłócące się o płatki. Sabine śmiejąca się zbyt głośno z czegoś, co według George'a wcale nie było zabawne. Cichy szum telewizora, którego nikt tak naprawdę nie oglądał.
Powinno się wydawać, że jest






