VENUS
Była dokładnie ósma rano, kiedy nadeszła paczka.
Wpatrywałam się w nią ze zmarszczonymi brwiami, już nabierając podejrzeń. Pudełko było eleganckie, czarne i przewiązane ciemnoczerwoną wstążką – dramatyczne, tajemnicze, niepotrzebnie w jego stylu. Otworzyłam je powoli, wpół oczekując, że wyślizgnie się z niego wąż. Zamiast tego znalazłam wspaniałą, szkarłatną suknię, która krzyczała „probl






