VENUS
Spalili ją.
Ogień pożarł to, co zostało z Marthy Sinclair, aż nie pozostało nic oprócz kruchych fragmentów i dymu unoszącego się ku nocnemu niebu. Stałam nieruchomo przez cały ten czas, sztywna, z pięściami zaciśniętymi w kieszeniach płaszcza Aarona, jakby skóra mogła ukryć to, jak bardzo drżały mi ręce.
Z jednej strony stała Gianna, której cicha, niezachwiana siła była balsamem, o który






