VENUS
Żołądek podszedł mi do gardła w chwili, gdy wargi Geralda wygięły się w tym nikczemnym, pełnym świadomości uśmiechu. Jego słowa zawisły w powietrzu niczym pętla zaciskająca się na mojej szyi.
– Och, jak niegrzecznie z mojej strony. Swoją drogą, gratuluję bliźniąt. To nie było miłe z twojej strony, że mi nie powiedziałaś, ale pokażę klasę.
Powietrze uszło z moich płuc. Krew zmroziła się






