VENUS
Poważnie? Znowu odrzucił moje połączenie.
Gapiłam się na ekran, jakby miał zamiar mnie za niego przeprosić. Spoiler: tak się nie stało. I oto byłam ja, z dokumentami i laptopem w ręku, bawiąc się w kurierkę dla tego samego faceta, który traktował mnie jak korporacyjny pyłek.
Ale tu tkwi najgorszy haczyk – byłam mu winna. Albo przynajmniej życie mojej matki było.
Jedynym powodem, dla któr






