VENUS
Wczoraj byłam tornadem; rwącym, wirującym, dzikim. Dziś? Jestem spokojnym okiem cyklonu, otulona jedwabiem i luksusem jak jakaś gwiazda czerwonego dywanu. Styliści krążyli wokół mnie, jakbym była członkiem rodziny królewskiej. To było surrealistyczne. Czułam się... nietykalna.
Suknia, którą wybrali? Czarna kreacja bez pleców, z falbanami, które opadały kaskadami jak fale. Opinała moje ciał






