VENUS
Aaron nawet nie mrugnął.
Kiedy Sabine odchrząknęła, bawiąc się brzegiem bluzki, jakby miała się zaraz przyznać do morderstwa, spodziewałam się, że uniesie brew, zacznie zadawać pytania, zażąda krwi.
Zamiast tego opadł na oparcie krzesła powoli, chłodno, jakby czekał na ten moment przez cały wieczór.
– Kręcisz się, Sabine – powiedział, nawet nie odrywając wzroku od kieliszka. – To zazwyczaj o






