Killian zmarszczył brwi i odsunął telefon od ucha, sprawdzając ekran. Nie wybrał błędnego numeru – to na pewno był numer Kaelie.
Więc… kto, do diabła, odebrał? Czy to był ten facet z rana? Czy była z nim przez cały dzień?
Dziwne, gorzkie uczucie wkradło się do piersi Killiana – takie, którego do końca nie rozpoznawał. Zazdrość? Zaborczość? Cokolwiek to było, nie podobało mu się.
– Czy jest Kaelie?






