VOKTOR
Wypiłem płyn jednym haustem, rozkoszując się tym, jak palił mnie w gardło, po czym cisnąłem szklanką o ziemię. Patrzyłem, jak rozpryskuje się w tysiące kawałków, a potem zacisnąłem dłonie na barierce balkonu, wpatrując się w ciemność. Dlaczego, do kurwy nędzy, nie potrafiłem się kontrolować? Traciłem nad sobą panowanie, a ona stała tam całkowicie niewzruszona. Niech to szlag, liczyłem na to






