POV: WIKTOR
— Albo co?
Jej słowa zawisły w ciężkim, naelektryzowanym powietrzu sypialni. Czysta zuchwałość tego wyzwania mnie zaskoczyła, ale nie pozwoliłem, by choć jeden mięsień na mojej twarzy drgnął i to zdradził. W tej chwili powściąganie moich pierwotnych instynktów okazywało się zadaniem monumentalnym. Leżała przygwożdżona pode mną na materacu, całkowicie na moją łaskę, a mimo to nie emanow






