AELIANA
Powietrze w rodzinnym salonie było tak gęste, że można się było nim udławić. Mój ojciec, Evaric, nie był po prostu zły; wibrowała w nim wściekłość Alfy tego rodzaju, który zazwyczaj zmuszał każdego w domu watahy do padnięcia na kolana. Ale dzisiejszej nocy nie chciałam się podporządkować. Miałam dość bycia kruchą szklaną lalką, o którą wszyscy drżeli, że się rozpadnie.
— To nie jego wina,






