Wpatrywałam się w sufit, marząc o tym, by w końcu zasnąć, ale sen nie nadchodził. Księżyc wpadał przez koronkowe firanki, rzucając na ścianę cienie z zewnątrz.
Wycie wilków niosło się głośno, a ja żałowałam, że nie jestem z powrotem na górze z Romanem, na nim, gdy ujeżdżałam go na śniegu, z wiatrem rozwiewającym moje włosy.
W końcu zrezygnowałam z prób zaśnięcia i usiadłam na łóżku. Wiedziałam, dl






