Roman pędził autostradą swoim kabrioletem z opuszczonym dachem. Wielkie leśne drzewa okalały drogę z obu stron, a ja nie mogłam wyjść z podziwu, jak wspaniale to wszystko wyglądało. Obok mnie Roman w okularach przeciwsłonecznych prowadził auto, a wiatr rozwiewał mu włosy.
Roman odwrócił się i uśmiechnął: „O czym myślisz?”
Spojrzałam na nasze splecione dłonie spoczywające tuż za dźwignią zmiany bie






