PUNKT WIDZENIA LYRAEI
Pokój wydawał się duszny, powietrze było ciężkie od napięcia, gdy Isylra i ja stałyśmy nad mapą rozłożoną na stole. Światło świec migotało, rzucając cienie na starannie zaznaczone terytoria i notatki. Moje palce zawisły nad północną granicą, gdzie doszło do zasadzki na Kaelena.
– Coś nam umyka – powiedziałam głosem ledwie głośniejszym od szeptu. – Morwenna zawsze była przebie






