PUNKT WIDZENIA VARKONA
Ogień w kominku trzaskał cicho, rzucając migotliwe cienie na ściany gabinetu. Siedziałem w skórzanym fotelu, wpatrując się w szklankę whisky w dłoni; bursztynowy płyn lśnił w świetle ognia.
Ale nie wziąłem ani łyka. Ciężar uciskający moją pierś sprawiał, że nie mogłem myśleć o niczym innym, jak tylko o burzy zbierającej się za murami, a także o stanie brata Lyraei, Kaelena.






