PUNKT WIDZENIA LYRAEI
Napięcie w powietrzu było duszące. Poranne słońce wpadało przez okna mojej komnaty, a jego złote światło nie potrafiło roztopić chłodu osiadającego w mojej piersi. Krążyłam po gabinecie, a mój umysł analizował każdą możliwość, każdy najgorszy scenariusz.
Morwenna żyła. Była gdzieś tam, gromadziła odszczepieńców, obiecywała im zemstę i spiskowała, by zniszczyć same fundamenty






