Perspektywa Elory
Stoję tam, moje palce są luźno splecione z palcami Leo, a jego cicha obecność dodaje mi oparcia, podczas gdy płomienie trawią to, co zostało z mojego ojca. Powietrze jest gęste od zapachu dymu i popiołu, ale mnie nie dusi — wydaje się niemal oczyszczające, jak koniec czegoś, na co czekałam zbyt długo.
Mała dłoń Leo ciasno oplata moją. Nie odezwał się zbyt wiele od naszego przyjaz






