POV Elory
Siedząc po turecku na łóżku, patrzyłam, jak Leo marszczy brwi w skupieniu, bazgrząc po karcie pracy leżącej przed nim. W pokoju panowała cisza, którą przerywało jedynie skrobanie ołówka o papier i okazjonalne, sfrustrowane westchnienia, które z siebie wydawał. Zaśmiałam się cicho i trąciłam go ramieniem.
— Dasz radę, Leo. Po prostu się skup. Odpowiedź jest prostsza, niż myślisz. — Zerkną






