Perspektywa Elory
Kiedy dotarliśmy do bram, był wczesny ranek. Powietrze było nieruchome, z wyjątkiem delikatnego szelestu liści i sporadycznego śpiewu ptaków. Stałam razem z Kaelenem, Zanem i Vivienne; we czwórkę przyglądaliśmy się, jak Killian idzie w naszym kierunku. Jego kroki były zdecydowane, a twarz spokojna, ale było coś w jego oczach — błysk emocji, które próbował ukryć.
– Naprawdę wyjeżd






