Perspektywa Kaelena
Elora nie zareagowała tak, jak myślałem. Nie krzyczała, nie załamała się. Po prostu siedziała, splatając dłonie na kolanach i przez długą chwilę wpatrując się w podłogę. W końcu spojrzała na mnie z nikłym, niemal wiedzącym uśmiechem. To nie był ten rodzaj uśmiechu, który dociera do oczu – wyglądało to raczej tak, jakby właśnie dopasowała ostatni element układanki.
– Rozumiem –






