Perspektywa Elory
Ciche pukanie do drzwi wyrwało mnie z kruchego kokonu snu. Zamrugałam, zdezorientowana, a moje zmysły powoli zaczęły rejestrować poranne światło przesączające się przez zasłony. Leo i Vivienne wciąż spali wtuleni we mnie, ich oddechy były powolne i spokojne. To był widok, który powinien mnie ukoić, jednak chwila spokoju była ulotna, zastąpiona przez cichy niepokój, który osiadł w






