Perspektywa Elory
Drżałam z zimna, zarzucając wędkę do stawu. Obserwowałam marszczącą się wodę, z całego serca ufając, że uda mi się dzisiaj coś złowić.
Była wpół do szóstej rano i słońce jeszcze nie wzeszło, ale na horyzoncie pojawiło się już światło, wystarczające, bym mogła omijać kawałki połamanego drewna i inne odpadki leżące na błotnistym brzegu.
Staw znajdował się w środku lasu, tuż za moim






