Perspektywa Sienny
Obudziłam się z wrażeniem, jakbym zapadła się w materac. Moje kończyny były ciężkie, głowa ociężała, a na sobie czułam ciężar dwóch ramion. Mój policzek spoczywał na ciepłej skórze, a czyjaś noga była spleciona z moją. W pokoju panował półmrok, światło słoneczne ledwie przedzierało się przez zasłony. W łóżku było tak ciepło, że szczerze mówiąc, gdybym nie potrzebowała jedzenia,






