Perspektywa Emilia
We trzech opuściliśmy razem jadalnię, a nasze kroki dudniły miarowo na wypolerowanej podłodze, gdy szliśmy długim korytarzem. Dźwięk odbijał się cichym echem, przypominając o tym, jak wielki był ten dom, gdy zalegała w nim cisza. Szedłem w środku, Lorenzo po jednej stronie, Donato po drugiej, cała nasza trójka szła równym krokiem, jakbyśmy byli do tego trenowani od najmłodszych






