Perspektywa Lorenza
Wyszedłem z gabinetu jako pierwszy, a dźwięk śmiechu moich braci wciąż unosił się w powietrzu za mną. Ich głosy cichły w miarę, jak szedłem korytarzem, ale mój umysł był już daleko, wybiegając do miejsca, w którym chciałem być. Moje myśli były pełne jej. Sienny. Obraz jej siedzącej przy stole, z zarumienionymi policzkami i miękkim fartuchem zawiązanym w talii, wypalił się we mn






