Perspektywa Sienny
Głowa Lorenza spoczywała ciężko na moich kolanach, ale nie miałam nic przeciwko. Jego ciężar mnie zakotwiczał, trzymał w bezruchu w sposób, na który rzadko sobie pozwalałam. Moje palce leniwie przesuwały się po jego włosach, miękkie kosmyki zaplątywały się między nimi. Ten rytm mnie koił. Po raz pierwszy od dłuższego czasu czułam się bezpiecznie w pokoju, w którym cisza nie była






