Obudziłam się powoli, ciało wciąż miałam ciężkie od snu, a prześcieradła były ciepłe i miękkie przy skórze. Miejsce obok mnie było puste. Donato odszedł. Przez chwilę po prostu tam leżałam, wpatrując się w sufit, czując, jak cisza pokoju mnie otula. Bez niego w pobliżu było inaczej. Przyciągnęłam kołdrę mocniej do ciała, jego nikły zapach wciąż się na niej utrzymywał, i pozwoliłam sobie nim odetch






