Perspektywa Sylvie
Kiedy obudziłam się następnego dnia, czułam jednocześnie ekscytację i lęk. Ekscytację, bo to był dzień, w którym w końcu opuszczę tę watahę, i lęk, bo przecież wszystko mogło pójść nie tak.
Wciąż leżałam w łóżku, rozmyślając o dzisiejszej nocy, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Myśląc, że to Buff, wstałam i otworzyłam. Na progu stał Sarkon. Zaskoczył mnie, a moje serce zacz






