Jonathan instynktownie wyciągnął rękę, by mnie złapać, ale zrobiłam unik, zanim zdążył to zrobić.
„Elise!” – warknął Jonathan, a w jego głosie pobrzmiewał gniew.
Słysząc zamieszanie, Edward spojrzał w naszą stronę. „Jeszcze jej nie odprawiłem. Dlaczego ona wychodzi?”.
Jego ton był przepełniony gniewem i pogardą.
Nieco zwolniłam kroku, ale nie miałam zamiaru się zatrzymywać.
Alicia szybko wtrąciła:






