Frederick wciąż nie mógł odżałować tej butelki "Pierwszej Miłości". Jonathan zrobił wielkie halo o wspólny majątek małżeński, żeby powstrzymać mnie przed oddaniem mu jej, a on wciąż się o to dąsał.
Nie mogłam powstrzymać chichotu. "Można to tak ująć."
Stał w drzwiach, wyglądając nieco niezręcznie. "Wchodzisz czy nie?"
Odwrócił wzrok, jakby nie mógł spojrzeć mi w oczy.
Weszłam do środka bez wahania






