– Jakie problemy mógłby mi sprawić? – Uśmiechnęłam się bezradnie. – Ale co z wami? Czy starszy pan Ford robił wam jakieś trudności?
– Nie, wydaje się, że Jonathan ich ostrzegł, więc odpuścili.
Frederick nagle zamilkł na chwilę.
Po przerwie zapytał cicho: – Jonathan nie pomógłby nam bez powodu. Na pewno wszystko u ciebie w porządku?
– Naprawdę tak.
Nie rozumiałam, dlaczego o to pyta. – Naprawdę myś






