Tłum wciąż przemieszczał się wokół nas, niektórzy podchodzili bliżej, inni trzymali się na dystans. Noc jawiła się jako niepewny grunt do sforsowania – osądy, którym trzeba stawić czoła, sojusze do zawarcia, zagrożenia do zidentyfikowania. Ale w tej chwili, gdy dłoń Theo spoczywała pewnie na moich plecach, a mój brat i jego partnerka osłaniali nas opiekuńczo z obu stron, czułam, że znów mogę oddyc






